Cee-Lo "Bass Head Jazz"
Keith Murray "The Most Beautifullest Thing on This World (Green Eyed Remix)"
LMNO "Grin and Bear it"
Skalpel "1958"
piątek, 20 listopada 2009
wtorek, 17 listopada 2009
Krótko i na temat: Dare iz a Darkside

Redman
Dare iz a Darkside
Def Jam, 1994
Reggie Noble jest jednym z moich ulubionych raperów. Mało tego. Jedyne pełne dyskografie jakie posiadam w swojej płytotece należą do OutKastów i właśnie Redmana. Whut? Thee Album i Muddy Waters uwielbiam, Doc's Da Name, Malpractice i Red Gone Wild bardzo lubię, a jak przedstawia się sytuacja z Dare iz a Darkside - drugim LP rapera z New Jersey? Zaskoczę co niektórych - szczerze mówiąc średnio. Ile razy słuchałem tej płyty to w pamięci zostawał mi tylko "Bobyahed2dis" i to tylko ze względu na beat Rockwildera i Reggiego. Z pozostałymi utworami mam zasadniczy problem - kompletnie do mnie nie trafiają, pomimo tego że tworzą jedną spójną całość i świetny kosmiczny klimat. A ten jest zgoła inny niż na debiucie, co powinna już sugerować sama okładka (nawet nie mówię do czego to nawiązanie, bo po prostu nie wypada). O ile pierwszy longplay emanował wręcz p-funkiem, to tutaj mamy do czynienia z trochę "cięższą" wersją Clintona. Sermon powoli odchodził od "skocznych" sampli, czego potwierdzeniem niech będzie wydany dwa lata wcześniej Business Never Personal. A i sam Redman jakiś taki mniej dowcipny. Ciekawskich poinformuję, że płyta dostała w The Source cztery mikrofony, natomiast w Rolling Stones została zjechana niemiłosiernie. Ja swoją ocenę ulokowałbym gdzieś pośrodku.
niedziela, 15 listopada 2009
Słowo na niedzielę #51
Jak ograniczyć resseling? Gdybym ja był artystą (bądź "artystą"), zrobiłbym to w bardzo prosty sposób. Każdy sprzedany przeze mnie album opatrzyłbym imieniem i nazwiskiem tego, który by to kupił. I tak np. niejaki Jacek Baliński (od razu odpowiadam na Twoje pytanie, dlaczego akurat Ty: jesteś pierwszą osobą która przyszła mi na myśl!:) jakby kupił ode mnie mój album, to dostałby go wraz z notatką, że jest jego właścicielem. Kupiłby ktoś z Was taką płytę, która była przeznaczona dla innej osoby? Ja np. nie. Nie chciałbym mieć na półce płyty, na której widniałoby nazwisko kompletnie nieznanej mi osoby, dodatkowo że jest to rzecz przeznaczona "tylko" dla niej. Pomysł prosty i kilka sztuk byłoby ocalonych, ale jednak zawsze jest chęć posiadania czegoś, co ma tylko kilkadziesiąt osób w kraju. Ot, tak na to wpadłem w tygodniu, a jutro idę do Urzędu Patentowego i koszę gruby hajs na swoim pomyśle.
Na początku listopada zeszłego roku zaczynałem powoli zbierać listę płyt do podsumowania roku. Teraz już mamy połowę tego miesiąca i od jakiegoś Karima dostaliśmy już podsumowanie roku. Dwie części tej sprawy znajdziecie w tych miejscach: raz, dwa. Koleś chyba nie wiedział, że zostały jeszcze dwa miesiące, albo posługuje się zupełnie innym kalendarzem niż reszta cywilizacji. Przecież do końca '09 ukaże się jeszcze kilkanaście płyt, które będzie można zakwalifikować do tych dobrych, słabych etc. Zeus, Pjus, Non Koneksja czy Małpa, który w dniu dzisiejszym miał swoją premierę. Niech każdy robi to co chce, ale ja od kilku dni zbieram dopiero taką listę. U mnie będzie to wyglądało trochę inaczej niż w 2008. Będzie oddzielne podsumowanie dotyczące polskich i amerykańskich produkcji. Takich list będzie 6 albo 10 (raczej skłaniam się ku pierwszej opcji), jeśli mówimy o samych płytach. Do tego dochodzi luźny tekst jak rok temu o obu scenach, wydarzeniach na nich plus jakaś niespodzianka. Z tym ostatnim może być ciężko, bo nie wiem jeszcze jak to ma wyglądać do końca. Jedno jest za to pewne - będzie kontrowersyjnie. Faworytów swoich mam, zwłaszcza jeśli chodzi o te najlepsze produkcje. Podpowiem tylko, że na chwilę obecną w USA nie wygrywa u mnie Raekwon czy Marco Polo z Torae. Pod koniec grudnia wszystko się wyjaśni.
Tak, w tym tygodniu miałem zamiar usunąć bloga, co dobrze zauważyli co niektórzy oglądając mój profil na NK, Facebooku (joł Jack 1, Jack 2 - czyżby oni?) czy widząc mój opis na GG (ten kto jak Tirex ma moje 1333918 i nie posłał jeszcze żadnego chuja, zażalenia i dezaprobaty). Ostatnimi czasy pojawia się tu coraz mniej rzeczy. Brak czasu skutecznie blokuje pisanie czegokolwiek. Przez większość czasu nie ma mnie w domu, jak już wracam sprawdzę tylko to co najważniejsze itd., a na napisanie czegokolwiek po prostu nie mam już chęci. Mam nadzieję, że to wszystko jest tylko przejściowe i uspokajam wszystkich, zwłaszcza hejterów, że RAPort żył będzie. Pacjent został reanimowany. W tygodniu nie ma mnie na GG, rzadko sprawdzam shouta, odczytuję naraz po 20 maili i myślę o ośmiu rzutach rożnych. Aha, za jakiś czas na (...) prawdopodobnie znajdzie się moja recenzja (...). Jeśli to się już stanie, oczywiście dam Wam o tym znać. Tylko kiedy ogarnę do końca teksty, które zalegają na moim dysku multum czasu: Kartiego z Brazem, Kid Cudiego, Raekwona, Skyzoo, Slaughterhouse i WFD? Doin' time in the cypha, cokolwiek.
O piłce nożnej nie pisałem już jakiś czas. Wczoraj z Rumunią było nudno, nie było bramki w okolicach 94 minuty jak to u Smudy itd. Żadnego "ecie-pecie", "ulubionego pucharu" czy "desperados". Jak nie u Franza. Nuda przeogromna. Na innych boiskach nie wiem na dobrą sprawę, znam tylko wyniki. Najważniejsze dla mnie jest to, że udało mi się "załapać" na kurs instruktorski. Pierwszy stopień do bycia (może) w przyszłości trenerem poczyniłem. Zajęcia są zajebiste, nie to co na jakiejś tam filologii angielskiej, na której męczyłem się dwa lata. W czerwcu egzamin z tego, podpis Grzegorza Lato na legitymacji i mogę pracować z dzieciakami, w październiku powrót na studia, i w międzyczasie kurs z egzaminem na trenera II klasy. Potem klasa I, licencje UEFA itd. I kadra jest moja. I Puchar Julesa Rimeta także. Jak w Championship Managerze 03/04 - najlepszą moim zdaniem grą z serii SI Games.
Sprostowanie: dwa tygodnie temu, napisałem o Kubie Wojewódzkim, że jest "idiotą". Oczywiście była to przenośnia, związana z jednym z postów na portalu z kreską bohatera tamtejszego odcinka (tu dowód, choć nie napisał o "idiocie", tylko "pajacu"). Każdy kto mnie zna, wie że go bardzo lubię i cenię. Takie małe info dla tych, którzy mogli źle to wszystko odebrać.
A na sam koniec końców wyjaśnienie dlaczego zniknął wpis sprzed dwóch tygodni. Poniżej macie odpowiedź. Nie mam czasu na przepychanki z tą postacią, dlatego notka zniknęła.
A na sam koniec końców wyjaśnienie dlaczego zniknął wpis sprzed dwóch tygodni. Poniżej macie odpowiedź. Nie mam czasu na przepychanki z tą postacią, dlatego notka zniknęła.
Na odsłuchu:
50 Cent Before I Self Destruct
Cee-Lo Cee-Lo Green... Is the Soul Machine
El Da Sensei & The Reterners Money EP
FRK & Pure Genius Ups! Zrobiłem Płytę!
Kozioł Zmysły Nadwrażliwe
Małpa Kilka Numerów o Czymś
Rakim The Seventh Seal
Sa-Ra Creative Partners Nuclear Evolution: The Age of Love
Sa-Ra Creative Partners The Hollywood Recordings
T.I. King
T.I. Paper Trail
The Gift of Gab Escape 2 Mars
Tilt Tilt
Warszafski Deszcz vs. O.S.T.R. Podostrzyfszy
Y-Society Travel at Your Own Pace
piątek, 13 listopada 2009
Weekendowy Vibe #51
Little Brother feat. Darien Brockington "Not Enough"
Pharoache Monch "Simon Says"
MF Doom "Doomsday"
Jack Penate "Pull My Heart Away"
Pharoache Monch "Simon Says"
MF Doom "Doomsday"
Jack Penate "Pull My Heart Away"
niedziela, 8 listopada 2009
Słowo na niedzielę #50
Na odsłuchu:Beastie Boys Paul's Boutique
FiszEmade Piątek 13
Fugees The Score
Jay-Z Reasonable Doubt
Kixnare Class of 90's
Mark Ronson Here Comes the Fuzz
Mattafix Signs of Struggle
Moby Why Does My Heart Feel So Bad? SP
Smolik Smolik
VA Welcome to the Canteen
Warszafski Deszcz Powrócifszy
Wyclef Jean The Carnival
piątek, 6 listopada 2009
Weekendowy Vibe #50
Grand Puba "Lickshot"
Lewis Parker "Fake Charades"
Fugees "Fu-Gee-La"
Smolik "50 Tysięcy"
Lewis Parker "Fake Charades"
Fugees "Fu-Gee-La"
Smolik "50 Tysięcy"
wtorek, 3 listopada 2009
Krótko i na temat: The Mind

Chubb Rock
The Mind
Select Records, 1997
Chubb Rock znany jest przede wszystkim z drugiego składu Crooklyn Dodgers i ich doskonałego singla "Return of the Crooklyn Dodgers" wyprodukowanego przez Premiera. Niewielka grupa polskich słuchaczy powinna kojarzyć go z projektu Beatowsky, na którym to pojawił się w jednym numerze wraz z Pezetem. Średnio to wyszło, ale taka legenda na polskim albumie? Mimo przeciętności poproszę więcej. W 1997 roku Chubb - Jamajczyk z pochodzenia - wydał album The Mind. Oprócz tytułowego kawałka (co za podkład Nick Wiza!) w pamięć zapadają jeszcze "Don't Sleep" i "The Man". Nie świadczy to raczej dobrze o płycie, mimo gościnnych zwrotek m.in. KRS-One'a (plus jeden beat), PMD i Das EFX oraz dwóch produkcji Easy Mo Bee. Zwróćcie uwagę także na okładkę - chyba nie muszę mówić do czego jest to nawiązanie? Ogólnie płyta taka sobie, można sprawdzić, choć w tamtym roku ukazało się kilkanaście lepszych płyt. Ale to w końcu klimat tamtych lat...
poniedziałek, 2 listopada 2009
Top10: Polska ulica.
Jestem lamusem i słucham jakiegoś podrobionego rapu. Ten prawdziwy jest tylko na ulicy, a ja takiego w polskim wydaniu nie lubię. Niestety, ale w naszym pięknym kraju, uliczny hip-hop to szrot jakich mało, dlatego wstępu "jako-takiego" nie będzie, bo leżącego się nie kopie. Jaki jest "polska muzyka ulicy" każdy widzi. Mało jest wartościowych pozycji, poniższa dziesiątka akurat do nich się zalicza. Dodajmy do tego jeszcze kolejne z dziesięć albumów i lista zamknięta. Reszta "W". Zaczynamy. Subiektywnie. JP.
10. Endefis
O Tym, Co Widzisz Na Oczy
Promil, 2003
Noon rzadko rozdaje pojedyncze beaty. Jeśli już one do kogoś trafiają to musi ten ktoś prezentować odpowiedni poziom. Tak było z WWO, tak było z... Yyy, czy Endefis prezentuje taki poziom? Można się spierać, czy Bartosz z Miexonem są dobrymi raperami, ale nie można powiedzieć, że są słabi. Są tacy, hmm, solidni. Nic więcej. Tylko że ta solidność w ich przypadku jest plusem. Ich rap nie jest co prawda nie jest aż stricte uliczny jak np. w wykonaniu Hemp Gru, ale sposób przekazu, tematyka i zaproszeni goście karzą kwalifikować ten album do takich kategorii. No dobra, Jotuze to nie ulicznik, ale Sokół? Wigor? Chada z Pihem? 1z2? I chłopaki Fenomenu, do których Endefisowi jest najbliżej stylistycznie. Tylko po cholerę tam Felipe?!
Z rapem jest dobrze, ale Bartosz najlepiej spisuje się jako producent (remix "Nie Ma Miejsca Jak Dom" u Piha to mistrzostwo). Odpowiada za największą ilość podkładów na O Tym, Co Widzisz Na Oczy i wszystko brzmi bardzo dobrze. Niedowiarkom powiem, że jego beaty są ulokowane pomiędzy tymi od L.A., Magiery i Noona. Słabo?
Z rapem jest dobrze, ale Bartosz najlepiej spisuje się jako producent (remix "Nie Ma Miejsca Jak Dom" u Piha to mistrzostwo). Odpowiada za największą ilość podkładów na O Tym, Co Widzisz Na Oczy i wszystko brzmi bardzo dobrze. Niedowiarkom powiem, że jego beaty są ulokowane pomiędzy tymi od L.A., Magiery i Noona. Słabo?

9. Północ Centrum Południe
Północ Centrum Południe
Vabank Records, 2004
Projekt ciekawy, skupiający trzy różne grupy z trzech części Polski. Północ reprezentuje skład Deluks, środkową część warszawskie JWP, natomiast południe - krakowski Intoksynator. Niestety ilość nie idzie w parze z jakością, stąd jedynymi postaciami wartymi uwagi są ludzie z JWP, konkretnie Ero (najlepszy chyba obecnie raper z kręgów ulicznych w Polsce) i producent Kuba O. Na plus można też zaliczyć Keara z gdańskiego Deluksu, który to zalicza najwięcej "występów" na albumie. A reszta? Potraktowałbym ich raczej jako ciekawostkę. Mają i lepsze, i gorsze momenty, z przewagą tych drugich, ale to tandem Ero-Kear daje najlepsze linijki. No i flow Warszawiaka jest jednym z najlepszych w Polsce, co jak na ulicznika jest sporym wyczynem.
Na osobny akapit zasługuje natomiast produkcja płyty. Wszystkie beaty są świetne, ale na największe pochwały zasługuje zdecydowanie Kuba O. Elektronika tego kolesia jest jedną z najlepszych rzeczy jakie można usłyszeć na polskich hip-hopowych płytach, a skit "Południe" jest jednym z najlepszych polskich instrumentali. No i Dezmond - dał jeden podkład, ale za to jaki! "Fortuna Kołem Toczy Się" - ponownie elektroniczny podkład, po którym Ero płynie jak marzenie. Północ Centrum Południe produkcyjnie jest jak na Polskę idealne.
Na osobny akapit zasługuje natomiast produkcja płyty. Wszystkie beaty są świetne, ale na największe pochwały zasługuje zdecydowanie Kuba O. Elektronika tego kolesia jest jedną z najlepszych rzeczy jakie można usłyszeć na polskich hip-hopowych płytach, a skit "Południe" jest jednym z najlepszych polskich instrumentali. No i Dezmond - dał jeden podkład, ale za to jaki! "Fortuna Kołem Toczy Się" - ponownie elektroniczny podkład, po którym Ero płynie jak marzenie. Północ Centrum Południe produkcyjnie jest jak na Polskę idealne.

8. JedenSiedem
Wielka Niewiadoma
RRX, 2000
Najlepsza płyta, w której maczał palce Pih. Młody, gniewny i z najlepszymi swoimi rymami. Jego kompan Tymi jest spoko. To tyle, bo poniżej macie recenzję autorstwa Flinstone'a z Klanu.
PS.Dlaczego Żurom wydał tak chujową reedycję?!

7. Pono
Hołd
Prosto, 2002
Chleb Powszedni w 99 roku był uważany za głównego konkurenta Skandalu. Co przetrwało próbę czasu oczywiście wiadomo. Ten cały Zip Skład to tak naprawdę tylko dwóch raperów - Sokół i Pono. Reszta "W" z beztalenciem Fu na czele. Wielką skazą dla wspomnianej dwójki jest to, co zaczęli robić dwa lata temu. Obie lepiej produkcje spod macierzystego szyldu lepiej przemilczeć. Rozumiem, że trzeba się rozwijać, bla, bla, bla, ale chciałbym dalej słuchać Pona w takiej konwencji jak na Hołdzie.
Bo Pono wtedy miał do zaoferowania bardzo dużo, w dodatku na takich podkładach jak te w "Intrydze" czy "Nieśmiertelnej Nawijce Zip Składowej". Płyta bardzo osobista ("Hołd"), choć momentami dowcipna ("Bałagan Na Strychu"). Różnorodność jest jej zaletą.
Jednak ten Hołd idealny to też nie jest i głównie przez gościnne występy. Fu, Jędker, Kosi i całe F#1 in minus. Sokół jak na siebie bardzo przeciętnie. GRZ jest jednym z największych nieporozumień w historii polskiego hip-hop, więc out. Wilku i Koras dobrze. Niektóre beaty też nie powalają. Włodi lepiej niech dalej rapuje.
Marzenie? Cofnąć się siedem lat wstecz i usłyszeć TPWC. Pono i Sokół w formie z 2002 roku...
Bo Pono wtedy miał do zaoferowania bardzo dużo, w dodatku na takich podkładach jak te w "Intrydze" czy "Nieśmiertelnej Nawijce Zip Składowej". Płyta bardzo osobista ("Hołd"), choć momentami dowcipna ("Bałagan Na Strychu"). Różnorodność jest jej zaletą.
Jednak ten Hołd idealny to też nie jest i głównie przez gościnne występy. Fu, Jędker, Kosi i całe F#1 in minus. Sokół jak na siebie bardzo przeciętnie. GRZ jest jednym z największych nieporozumień w historii polskiego hip-hop, więc out. Wilku i Koras dobrze. Niektóre beaty też nie powalają. Włodi lepiej niech dalej rapuje.
Marzenie? Cofnąć się siedem lat wstecz i usłyszeć TPWC. Pono i Sokół w formie z 2002 roku...

6. Bez Cenzury
Klasyk
EmbargoNagrania, 2006
Do tej pory się zastanawiam jak ja mogłem tego nie kupić parę lat temu? Tanie było, fajnie wydane, ale... To ulica, to po chuj? Przecież to słabe będzie. Błąd, bo płyta jest naprawdę dobra, mimo że słychać za bardzo wyraźne inspiracje Nasem (co powinno być plusem, ale nie w tym przypadku). Znowu Ero, który jest najlepszy, Łysol i Siwers średnio. Na szczęście ten ostatni sprawdza się jako producent. Poważnym minusem jest natomiast utwór "Reprezentuję Siebie". Patent na zebranie "całej" warszawskiej ulicy jest dobry, ale nie wszyscy tutaj spisują się na miarę oczekiwań. Pomiędzy niektórymi jest olbrzymia przepaść, jest przewaga słabych zwrotek, no i gdzie są kurwa Włodi, Pono i Vienio?! Zjednoczona warszawska ulica bez nich?! No bez jaj. Ale album dobry, bez jaj.

5. Jeżozwierz
Jebać Tytuł
Nielegal, 2008
Półtora roku temu, nieoczekiwanie pojawił się ten nielegal. Alkopoligamia reklamowała go jako "polskiego Illmatica". Ja bym prędzej nazwał to polskim Ready to Die, nie tylko z racji postury obu panów, niekiedy prostych (nie prostackich!) rymów i przejaranych wersów. No i Kixnare jest! Nieraz wspominałem na łamach tego bloga o tej pozycji, zainteresowanych odsyłam m.in. do zeszłorocznego podsumowania w tym miejscu. Jeśli o dziwo ktoś nie zna, to pobierać, a jeśli macie sporo kasy to kupować. "Sporo", bo płyta chodzi za niemałe pieniądze na Allegro. Kupiłbym, bo mój CD-R powoli odmawia posłuszeństwa :( Dlaczego? Bo go katowałem niemiłosiernie zaraz po premierze. Poproszę o solidnie wydaną reedycję.

3. Trzyha/Warszafski Deszcz
Nastukafszy
RRX, 1999
Exe quo na trzecim miejscu z Na Legalu? O płycie więcej pisałem w Pozycji Klasycznej.

3. Peja/Slums Attack
Na Legalu?
T1-Teraz, 2001
Rysiu jest jaki jest, ale jeśli ktoś powie, że Na Legalu + jest słabe, to się po prostu nie zna. Pierwsze Slums Attacki jakie były, takie były, teraz słucha się tego bardziej z sentymentu, choć niektóre tracki mogą podobać się do dziś (ja takimi "W.L.Z.T.F.K.P.T" i "Negatywnym Przekazem" jaram się cały czas). Przełomem dla Peji (Pei?) był występ w filmie Sylwestra Latkowskiego - Blokersi. To właśnie od tego momentu zaczęła się wielka kariera chłopaka z Jeżyc. Wspomagany m.in. przez Magierę, nagrał jedną z najlepszych polskich płyt hip-hopowych ever. Poprzedzony chwytliwymi singlami - "Jest Jedna Rzecz" i "Głucha Noc" - album sprzedał się w ok. 70 tyś egzemplarzy, osiągając platynową płytę. Do minusów należy zaliczyć gości. Żaden nie dorównuje poziomem gospodarzowi, a featów jest multum, m.in. Wiśniowy, Doniu i Ajsmen oraz ten, "z którego mogło coś być, a wyszło gówno", czyli Mezo.
Później było już różnie. Najlepszą Obroną Jest Atak wcale nie jest taki złe, lubię ten album i mam z nim dobre wspomnienia (zagrywałem się przy tym w Gran Tourismo i... ach! Kasiu :*) Szacunek Ludzi Ulicy jest mocno średni, a jak się mają solówki panów z Poznania? Decks dał potem dwa dobre mixtapy, a u Rysia jest fifty-fifty. Tegoroczne Na Serio jest powrotem do formy z dzieła z 2001 roku, a o Stylu Życia G'N.O.J.A. więcej nie piszę, bo traktuję tą płytę w kategorii żartu. Taką płytę jak Na Legalu? wydaje się tylko raz w życiu.
Później było już różnie. Najlepszą Obroną Jest Atak wcale nie jest taki złe, lubię ten album i mam z nim dobre wspomnienia (zagrywałem się przy tym w Gran Tourismo i... ach! Kasiu :*) Szacunek Ludzi Ulicy jest mocno średni, a jak się mają solówki panów z Poznania? Decks dał potem dwa dobre mixtapy, a u Rysia jest fifty-fifty. Tegoroczne Na Serio jest powrotem do formy z dzieła z 2001 roku, a o Stylu Życia G'N.O.J.A. więcej nie piszę, bo traktuję tą płytę w kategorii żartu. Taką płytę jak Na Legalu? wydaje się tylko raz w życiu.

2. Mistic Molesta
Skandal
Pomaton EMI, 1998
O Boże... No i co ja mam tutaj napisać?! "Skandal - pamiętasz kto Cię wychował?!" - mnie akurat nie, ale ta płyta to jedna wielka podróż w czasy, kiedy mając 11 lat bałem się zakapturzonych kolesi.

1. WWO
We Własnej Osobie
Prosto, 2002
Jędker Realista nie jest Jędkerem Realistą. Jest impotentem na majku, jest artystą-kaleką itd. Koleś, który w ogóle nie potrafi rapować, zabrał się ostatnio za stylistykę disco polo co o dziwo mu też nie wyszło. To jest osiągnięcie niesamowite, biorąc pod uwagę to, że nawet Zenek z Akcentu jest lepszy od niego. W "klubowych" klimatach (czyli tak naprawdę remizowych). Ale nie ma się co pastwić nad nim. Daje tu co prawda przesłabe zwrotki ("Gadamy orient o psach, jelenia przede mną zdjęli / Ja też zdjąłem, ale nogę z gazu "), ale wszystko nadrabia tu pewien Wojtek Sosnowski.
Sokół, bo o nim mowa był w tamtych czasach najlepszy. Bez żadnej dyskusji. Ilością jego klasycznych wersów pochodzących tylko z tej płyty można obdzielić sporą liczbę polskich raperów. Jakość tych wersów jest niepobita przez niego samego po dzień dzisiejszy. Każdy utwór, w którym rapuje posiada takie linijki, jakich nie miał nikt. Był najlepszy. Po prostu. Takiego Sokoła aż chce się słuchać.
To wszystko na najlepszych beatach. No prawie najlepszych, bo niektóre są przeciętne. Ten od Volta można by było wymienić najlepiej na te od Waco - najlepszego polskiego producenta obracającego się w takiej stylistyce. Aż dziwne, że koleś z takim potencjałem nie zrobił takiej kariery na jaką zasłużył. A najlepszą wizytówką niech będą "Pamiętacie?", "Sen" i "Krew ziemi sól" (we współpracy z... Jędkerem).
Kto w 2002 roku nie jarał się tą płytą to znaczy, że nie wychodził z domu, słuchał discopolo i dostawał same piątki. A z WF'u miał dwójki.
Sokół, bo o nim mowa był w tamtych czasach najlepszy. Bez żadnej dyskusji. Ilością jego klasycznych wersów pochodzących tylko z tej płyty można obdzielić sporą liczbę polskich raperów. Jakość tych wersów jest niepobita przez niego samego po dzień dzisiejszy. Każdy utwór, w którym rapuje posiada takie linijki, jakich nie miał nikt. Był najlepszy. Po prostu. Takiego Sokoła aż chce się słuchać.
To wszystko na najlepszych beatach. No prawie najlepszych, bo niektóre są przeciętne. Ten od Volta można by było wymienić najlepiej na te od Waco - najlepszego polskiego producenta obracającego się w takiej stylistyce. Aż dziwne, że koleś z takim potencjałem nie zrobił takiej kariery na jaką zasłużył. A najlepszą wizytówką niech będą "Pamiętacie?", "Sen" i "Krew ziemi sól" (we współpracy z... Jędkerem).
Kto w 2002 roku nie jarał się tą płytą to znaczy, że nie wychodził z domu, słuchał discopolo i dostawał same piątki. A z WF'u miał dwójki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



