piątek, 31 października 2008

Mołotof - The Way Of The Dragon


Mołotof
The Way Of The Dragon
Qulturap, 2008









„Jak uczcić 35 rocznicę śmierci Bruce'a Lee? Niezłą ideą jest wysłuchanie płyty „The Way Of The Dragon.” Jej autor daje nam lekcję niczym Steinski, układając sample w kolaż stanowiący odpowiednik filmowej historii kung-fu.” - Marcin Flint (Życie Warszawy, Przekrój)

Tak właśnie płytę podsumował Flint z dawnego Ślizgu. O The Way Of The Dragon ciężko się rozpisywać, ponieważ jest to projekt instrumentalny. Całość jest posklejana z soulowych sampli, więc mamy tu do czynienia z artystami pokroju Curtisa Mayfielda, Jamesa Browna, Isaaca Hayesa czy wielu innych związanych z Motown. Ciężko mi wiele rzeczy też odgadnąć, ponieważ nie jestem aż tak obeznany w soulu i nie znam praktycznie wszystkich rzeczy zawartych na płycie, ale to co zapewnił nam Mołotof we współpracy z Piotrem Prońko jest iście mistrzowskie i słucha się tego rewelacyjnie od początku po sam koniec. Skreczy nie ma za wiele, odpowiedzialny jest za nie DJ Prox. Jako przerywniki zostały zastosowane wstawki z filmów z Brucem Lee, po części bohatera albumu, stąd też tytuł Droga Smoka. I tak jest przez 47 minut, po czym wciskamy "Repeat" i znowu oglądamy "film z winyla". Moi faworyci to "Police? Huh..." oraz "Mobsters Treat Again" ze znanym mi samplem, tylko nie wiem czyim...

Płytę wydała wytwórnia Qulturap i zrobiła to przednio. Kto posiada Nightsessions At Seventh Floor Dany Drumza czy Przez Ścianę Roszji z Lu wie, że digipacki tych płyt są bardzo dobrej jakości, Mołotof też taki dostał (zastanawiam się kto jest producentem opakowań?). Sam cedek z wierzchu wygląda jak winyl, baa, znajdują się na nim nawet rysy, ale spokojnie, tu nic nie przeskakuje:) Digipack został też opatrzony w piękny design, brawa dla autora. Sam pomysł z wykrzyczanym przez Lee "Mołotof" też powinien dostać owację. Świetnie oddany klimat albumu, klasa "Pewnych Sekwencji". Nie wiem jaki był nakład płyty, ale do pierwszych stu sztuk, Mołotof dodawał gratisowe CD z najbardziej kozackimi wg niego kawałkami, z których samplował na ten album.

Jest to bezapelacyjnie najlepszy instrumentalny polski projekt w tym roku, spokojnie bijący na głowę opisywanego przeze mnie wcześniej Untouchable Stories Maeda czy Pewne Sekwencje Noon'a. Nie jest sztuką zdobyć fajne kawałki i wrzucić je na płytę. Sztuką jest to posklejać w jedną spójną całość - tak zrobił to Mołotof. Odsłuchać promomixu można na stronie wydawcy, no i zakupić album za marne 27 zł z wysyłką, dodam że sprzedaż powoli się kończy, bo miała trwać tylko 3 miesiące. Kto wie, ile to będzie warte za kilka lat? Może bezcenna? Piękna i obowiązkowa rzecz. Szkoda tylko, że nie usłyszy tego zachód...

"Ta płyta jest środkowym palcem wysuniętym w stronę plastiku" - Mołotof

Ocena: 8 / 10

Jay-Z - Reasonable Doubt


Jay-Z
Reasonable Doubt
Roc-A-Fella Records, 1996









Wpis numer 100 na RAPorcie. Zleciało już. Jako, że jest to post jubileuszowy, to musi zostać napisane coś wyjątkowego. Zdziwienia nie będzie, jeśli powiem, że jest to jedna z najlepszych płyt, jakie kiedykolwiek usłyszała ludzkość. Znajduje się praktycznie w każdym zestawieniu najlepszych albumów ever, począwszy od listy Rolling Stone na Blenderze kończąc (swoją drogą oba rankingi niedługo zaprezentuje). Dodam także, że wśród krytyków jest bardziej ceniona od równie boskiego Illmatic Nasa. OK, już wyjaśniam, dlaczego wg mnie jest to najlepsza płyta jaka kiedykolwiek powstała...

Jay, podobnie zresztą jak Nas, miał problemy ze znalezieniem wydawcy. Po kilku niepowodzeniach, postanowił ze swoimi ziomkami, Kareemem Burke'iem i Damonem Dashem, założyć własny label Roc-A-Fella, którego nazwa pochodzi od nazwiska jednego z najbogatszych ludzi świata. Jigga też taki chciał być i po 12 latach od wydania przełomowego Reasonable Doubt jest jednym z najbogatszych ludzi w branży muzycznej. No i dodatkowo sypia z Beyonce, innym obiektem westchnień wielu ludzi.

Już w pierwszym kawałku na płycie, genialnym "Can't Knock The Hustle" na feacie z wielką damą R'n'B - Mary J. Blige, Jay-Z oświadcza wszystkim - "I'm The Best Nigga", zadziwiająca postawa wielkości u tak młodego i mało doświadczonego rapera. Pierwszy utwór jest wg mnie najlepszym kawałkiem (nie licząc tracków typu intro, tu palmę pierwszeństwa dzierży "You May Die" OutKast z ATLiens) otwierającym płytę jaki kiedykolwiek powstał w hip-hopie. O politykach posłuchamy w "Politycs As Usual", następnie mamy jeden z najlepszych duetów wszech czasów: nasz bohater rapuje razem z ówczesnym królem Nowego Jorku - Notorious B.I.G.'iem w "Brooklyns Finest", opowieści o dzielnicy obu panów. Nikt nie miał już potem wątpliwości, kto przejął schedę po Biggie'm. Potwierdzeniem tej teorii jest kawałek "Dead Presidents II", chyba najwspanialsza rzecz, jaką mogły usłyszeć moje uszy. Bardzo dobrze się stało, że na Reasonable Doubt weszła druga część tego utworu, zdecydowanie lepsza od pierwszej, która i tak jest klasą samą w sobie. Kilka punchlinów wymierzonych w zachodnie wybrzeże USA usłyszymy w "22 Two's" i "D'evils", gdzie nawet jest wysamplowany Snoop Dogg. Prawdziwi hustla nie byliby sobą, gdyby nie rapowali o seksie, pieniądzach czy narkotykach. Zapraszam do przesłuchania "Feelin' It" (z cudownym refrenem Mecca'i), "Coming Of Age" z Memphis Bleekiem, "Bring It On" czy "Ain't No Nigga" z mega popularną ówcześnie Foxxy Brown. A o tym jaki jest Jay, dowiemy się z "Can I Live" - przez wielu uważany za najlepszy kawałek Jiggi. Wielcy raperzy pokazują swoją klasę także w improwizowanych utworach. Taki jest "Friend Or Foe", jeden z najlepszych tego typu kawałków, który doczekał się kontynuacji na następnej płycie Jaya - In My Lifetime, Vol. 1. Wszystkie teksty, styl, technika, flow etc. to absolutny masterpiece, nigdy później Jay-Z nie wymiatał tak strasznie, mimo że poziomem się zbliżał na The Blueprint czy The Black Album. Ale Jay z Reasonable Doubt jest jeden jedyny i niezapomniany.

Muzyka to kolejny olbrzymi atut Reasonable Doubt. Preemo zawsze dawał świetne rzeczy (tutaj swoje zrobił na "Friend Or Foe" czy "D'evils", jednak najwspanialszy jest podkład do "Bring It On"), o niego można być spokojnym. Clark Kent też należał już do czołówki beatmakerów na amerykańskiej scenie, więc poziom "Brooklyns Finest" i "Cashmere Thoughts" musi być wysoki. Irv Gotti, wtedy znany jako DJ Irv, dał genialny beat oparty w całości na samplu z "The Look Of Love" zmarłego niedawno Isaaca Hayesa. Knobody popisał się w pierwszym "Can't Knock The Hustle" i była to najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek wyprodukował. Podobny motyw basu był wykorzystywany już w wielu produkcjach, ale inny wymiar ma ten od Knobody, nawet Erick Sermon w szczytowej formie tak nie operował basem. Jednak największym odkryciem albumu wśród producentów był nieco zapomniany już Ski. Dał tylko cztery podkłady, ale pozamiatał wszystko. O "Dead Presidents II" nie ma co wspominać, ponieważ jest to klasa sama w sobie (polecam obejrzeć filmik na Youtube, jak Ski produkował te dzieło), podobnie jak "Feelin' It" oraz "22 Two's".

Wersja amerykańska różni sie od europejskiem dodatkowym bonus trackiem. W Europie jest to "Can't Knock The Hustle (Fool Paradise Remix)" wyprodukowany przez Irv Gotti'ego, natomiast w USA, "Can I Live II) od K-Rob'a. Nie wiem jak brzmi ten drugi, sam posiadam pierwsze wydanie europejskie, remix Gotti'ego jest ciut słabszy w stosunku do pierwowzoru, ale i tak nie ma się czego wstydzić. Ocena tej płyty to formalność, inna niż maksimum to samobójstwo. Debiut Jay'a posiada wszystko to, co powinien mieć hip-hopowy album. Zajebiście lubię i cenię Illmatic, Ready To Die, Paid In Full czy inne klasyki od niggersów z USA, ale to Reasonable Doubt jest najlepszą płytą ever. Amen.

Wokale:
Jay-Z, Mary J. Blige, Notorious B.I.G., Mecca, Foxxy Brown, Memphis Bleek, Big Jaz, Sauce Money, Meli'sa Morgan

Produkcja:
Knobody, Sean Cane, Dahoud, Ski, Clark Kent, DJ Premier, Irv Gotti, Big Jaz, Peter Panic

Ocena: 10 / 10

czwartek, 30 października 2008

Jest (był) Instynkt.

Dwa czy trzy dni temu w sieci pojawił się album Instynktu "Kto Ma Ten Przetrwa", co ciekawe na Hip-Hop.pl. Został udostępniony dla słuchaczy z racji długiego oczekiwania i jakiś komplikacji z legalnym wydaniem. Jakie było moje zdziwienie, gdy dzisiaj przeglądałem historię w Firefox'ie, wszedłem na podany link, a albumu już nie ma... Nie wiem czemu, ale nic się nie stało.

Dla tych, którzy są zainteresowani tą produkcją, odsyłam do Tirexa lub jego RMP. Tam jest cały album spakowany w rarze, nie jak na Hip-Hop.pl - pojedyncze kawałki.

PS.
Prezesem PZPN został Grześ Lato. Już tęsknię za Listkiewiczem...

środa, 29 października 2008

Blackalicious - Blazzing Arrow


Blackalicious
Blazzing Arrow
MCA Records, 2002









Długo się przekonywałem do tej płyty, nie wiem czemu. Mój ulubiony polski serwis muzyczny, Porcys, dał tej płycie 8, świetna nota, zważywszy że jest to portal bardzo krytyczny (no ale "Rappers Delight" dali 10, w sumie każda inna ocena dla tego kawałka to samobójstwo). Słuchałem, słuchałem i tak za jakimś czwartym razem oniemiałem. Czego wcześniej nie dostrzegłem w tej produkcji? Nie mam pojęcia, ale to że Blazing Arrow leci u mnie bez przerwy od dwóch dni coś na pewno znaczy. Solowe dokonanie Gaba już opisywałem tutaj, teraz przyszła kolej na jego macierzystą ekipę - Blackalicious, tworzoną z Chief Xcelem.

Blackalicios jest jedną z najbardziej szanowanych grup w Stanach Zjednoczonych. Świetne produkcje Chiefa plus jeszcze lepszy rap Gifta. Solowy album Parkera wyprodukowało dwóch wtedy mniej znanych producentów: Jake One oraz Vitamin D. Wyszło nieźle, jednak to przy Chief Xcelu, The Gift Of Gab czuje się najlepiej (no i na podkładach Shadowa - "Cliff Hanger" z poprzedniej płyty Blackalicious). To słychać, podobnie jest z Ostrym i Emade o czym pisałem tutaj. Chief Xcel daje nam funkowe brzmienie z dużą ilością gitar i mocną perkusją. Klawisze, które wystepują na albumie są świetnie dobrane, wystarczy posłuchać "Passion" na wysokości refrenu Rakaa'i i Gaba. Może niekiedy się wydawać, że produkcje są mocno przesłodzone, np.: kończący album "Day One" (mimo wszystko genialny kawałek) czy "Blazzing Arrow" z ciekawymi samplami wody (?). Do tego dochodzą niekiedy kobiece refreny, ale brzmi to bardzo spójnie, sam GoG też próbuje śpiewać i wychodzi mu to całkiem poprawnie.

O rapującej części Blackalicious trzeba napisać, że świetnie to robi. Flow i technika nie z tej ziemi, choć nie tak bardzo reprezentowana jak na Nia. W tekstach słabych punktów brak, więc czego chcieć więcej? Goście? Z gości jest kompan z The Mighty Underdogs - Lateef The Truth Speaker, Chali 2Na czy Lyrics Born - cała wymieniona trójka jak zwykle na swoim stałym wysokim poziomie. Jeszcze więcej? Na wyżyny swoich umiejętności wspiął się Rakaa z Dilated Peoples w najlepszym na całej płycie "Passion". Uff, dalej już nie ma co się rozpisywać, liryka na najwyższym poziomie, czyli jak zwykle u Blackalicious. Dodam tylko, że tematyka utworów jest po części kontynuowana później na 4th Dimensional Rocketships Going Up.

Fani niezależnego rapu powinni znać tę produkcję, pozostali jeśli nie mieli do czynienia z tym dziełem muszą jak najszybciej nadrobić zaległości. Świetna płyta, jedna z najlepszych produkcji w 2002 roku. Polecam!

Wokale:
The Gift Of Gab, Susan Bonaparte, Syble Scavell, Linda Parker, Erinn Anova, Vursatyl, Tracey Moore, Gil-Scott Heron, Chali 2Na, Lateef The Truth Speaker, Keke Wyatt, Ben Harper, Jaguar Wright, Rakaa Iriscience, Bear, Jojo Velarde, Zack De La Rocha, Sela Kerr, Saul Williams, Lyrics Born

Produkcja:
Chief Xcel, ?uestlove, Hi-Tek, Ben Harper, The Innocent Criminals, Cut Chemist

Ocena: 8 / 10

wtorek, 28 października 2008

Tede - Ścieżka Dźwiękowa


Tede
"Ścieżka Dźwiękowa"
Wielkie Joł, 2008









Piata solowa płyta Tedunia i po raz kolejny sukces. Znowu nagrana tylko z jednym producentem. tym razem z WDK. I takie jego projekty, z jedną osobą odpowiedzialną za muzykę są najlepsze, tak było z "Esende Mylffon" (Mateo) czy "S.P.O.R.T.'em" (tutaj sam Tede odpowiadał z podkłady), bo na "Notesie" i "3H" różnie z tym było...

No własnie... Beaty. Spotkałem się z różnymi opiniami dotyczącymi produkcji zawartych na "Ścieżce Dźwiękowej", jedni byli zachwyceni świeżością i spójnością materiału, drudzy znowu twierdzili, że to nic nowego, takich rzeczy było już kilka. Prawda leży gdzies po środku, no może idzie w kierunku tej bardziej optymistycznej wersji. Taki "F/S 360 Kickflip" na featuringu z CNE i wokalistą Dog Eat Dog - Johnem Connor'em z pewnością będzie kandydował do miana kawałka roku w polskim rapie. Świetny energetyczny gitarowy beat po części przypomina kultowe "99 Problems" Hova'y, notabene "muzycznego guru" Tedego. Nie ma tutaj też takich rzeczy, jakie WDK wyprodukował na ostatnią płytę Mor W.A. "Uliczne Esperanto". Jest bardziej klasycznie - mniej elektroniki i syntetycznych dźwięków, mamy swego rodzaju odwołanie się do złotych lat hip-hopu. Są też słabsze rzeczy, jak np.: "Introdukcja" czy "HD Fotoplastykon", ale są one w zdecydowanej mniejszości. Tak więc beaty są generalnie na plus, choć bez fajerwerków.

Okładka pokazuje nam jaki jest Tede. Szpan, szpan, szpan. Podany w takiej formie, że 90% raperów może co najwyżej nosić za nim mikrofon. Znowu TDF rapuje o swoich ciuchach w "Air Max Ltd.", bogactwie ("Rób PLNY...") czy o samochodach ("Moje Tocze Fele"). Tym razem jest też trochę polityki w postaci "Made In China" czy standardowe już wspomnienia z dzieciństwa w najlepszym (a jakże!) "F/S 360 Kickflip". Goście ze stajni Wielkie Joł wypadają przeciętnie: Abel nie pokazuje nic wielkiego, podobnie jak Kiełbasa czy CNE. Znowu Tedunio nagrał kawałek z Natalią Kukulską (poprzednia rzecz tego duetu "Kamienie" to było puszczone oczko w kierunku słuchacza) i znowu znajdzie sie pod ostrzałem postów na znanym forum (o ile już się nie znalazł...), mimo że track jest całkiem znośny, ale do słynnego "Jak Żyć?" ze Zdzisławą Sośnicką baaardzo mu daleko. Wokalista John Connor był w młodości idolem polskiego Jay'a i dał się zaprosić na płytę. Wypadł bardzo dobrze, wyobraźcie sobie tylko odczucia Tedego - idol na świetnym kawałku, mistrzostwo, oby każdy tak miał.

"Ścieżka Dźwiękowa" zeszła się z premierą "El Polako" DGE. Nie słyszałem jeszcze tej drugiej produckji, z racji tego, że Gural troche zakpił z fanów, oferując płytę bardzo słabo wydaną i cholernie drogą (w Empikach kosztuje 35 zł, u samego Gurala coś ok. 30 z wysyłką), zresztą, nieważne. Podsumowując kolejna solowa płyta Tedunia to dobra rzecz, jedna z mocniejszych pozycji w tym roku. Polecam szczególnie wydanie limitowane z DVD, na którym to są kulisy pracy w Wielkie Joł etc. Po przesłuchaniu na pewno nie powiecie, że "Nie Podoba Szieeea".

Wokale:
Tede, Abel, Kiełbasa, John Connor, CNE, Zgrywus, Mr. Hide, Natalia Kukulska

Produkcja:
WDK

Ocena: 7 / 10

Yeah, Fokus znów zapowiedział album...

W taki huraoptymizm to nie popadam, wiadomo jak było z solówką Fokusa. Miała się ukazać w marcu na jego urodziny, grał nawet koncerty promujące płytę (był nawet w Płocku, nie pamiętam co to za miesiąc był), a potem oświadczył chłopak, że kończy... pisać teksty na płytę. No ja już tego nie kapuję do końca, ale cóż. Dzisiaj Fo zakomunikował, że "Alfa i Omega" ukaże się 17 listopada br. Z tym rokiem to też nie byłbym pewien do końca:)

Wydawnictwo będzie zawierać dwie płyty - 30 kawałków i co najciekawsze będzie aż 11 skitów. Dodatkowo w pre-orderze, pierwsze 1200 osób będzie mogło zakupić singiel za niecałe 6 zł, z paroma kawałkami, w tym acapelle i instrumentale.

Nie wiem co z tego wyjdzie, ale jakoś nie czekam specjalnie na tą produkcję...

Źródło: fokuspace.com

poniedziałek, 27 października 2008

DJ Shadow - Endtroducing.....


DJ Shadow
Endtroducing.....
Mo' Wax, 1996









Jakiś czas temu w L.A., wtedy gdy królował Dre ze Snoopem i ich G-Funk, DJ Shadow robił coś na przekór tym dwóm panom. Ano tworzył muzykę bliższą wschodniemu wybrzeżu niż słońcu Kalifornii. Wyszło mu to na dobre, ponieważ stworzył jeden z najlepszych albumów lat 90, regularnie trafiający do wszelakich rankingów, nie tylko hip-hopowych.

Endtroducing..... to zlepek setek sampli. Nie ma tutaj żadnego rapu, więc trudno ten album zakwalifikować do jakiegoś gatunku. Jest tutaj wszystko: rock, soul, jazz, funk muzyka filmowa czy nawet "amerykańskie disco polo" - country. Shadow - wielbiciel diggingu, wszystko posklejał w taki sposób, że trudno nie oprzeć się wrażeniu, że są to jego własne kompozycje. Jeśli chodzi o cięcie sampli to chyba jeszcze tylko Pete Rock tak potrafi (z całym szacunkiem dla Preemo czy Marla). Z tych najbardziej znanych wykonawców mamy Beastie Boysów, Jeru, ATCQ czy Kool G Rapa z Polo jeśli chodzi o hip-hop, fani cięższych brzmień znajdą Metallicę, Nirvanę czy Alan Parson's Project (no może to akurat nie takie ciężkie, ale to zawsze rock), a wielbiciele trochę psychodelicznych klimatów - Bjork. Istny cygiel, ale efekt jest wspaniały. Wszystko jest skomponowane idealnie w jedną całość, ciężko też jest wybrać jednego faworyta. Są kawałki bardziej spokojne jak np. "Building Steam With A Grain Of Salt" (props za tytuł:)) czy "Midnight In A Perfect World", jak i te agresywne - "The Number Song".

Nie wiem jak jest w wersji winylowej albumu, ale pierwsze wydanie CD nie ma w środku wykazu sampli, a szkoda, bo ciekawscy muszą samemu szukać co nam Shadow zaserwował. Zawsze można sprawdzić na wikipedii, ale wiadomo że nie jest to do końca pewne źródło. Generalnie - nie znać to powód do wstydu. Każdy szanujący się fan muzyki (tak, muzyki, nie tylko hip-hopu) powinien mieć Endtroducing..... na półce. Rzecz absolutnie obowiązkowa.

Wokale:
N/A

Produkcja:
DJ Shadow

Ocena: 10 / 10

piątek, 24 października 2008

Dobry nius...

Na portalu Hip-Hop.pl pojawił się nowy news. Nie byłoby w nim nic dziwnego, gdyby nie fakt, że z newsem ma to niewiele wspólnego. O co chodzi? Mianowicie tytuł niusa brzmi "Kolejna Gala Walk z udziałem Popka już w listopadzie!", po kliknięciu na odnośnik ukazuje się nam zdjęcie Popka i... wiadomość do właściciela portalu - Seby. Brzmi ona tak:

"Seba, za jaki chuj dostajemy bany itp itd a typy grasują po forumku bez przeszkód?"

To jeszcze nic. Dalej jest napisana groźba skierowana do jakiś tam hejterów:

"I dla tych napinaczy- zamknąć hałapy bo w ryj będzie i tyle... Miesiąc przed grudniem."

Wiadomo od dawna, że ten portal schodzi na psy, służy jako zabawka dla dzieciaków z gimnazjum czy jakiś osiedlowych dresów. Najlepszą opcją by chyba było zablokowanie dodawania komentarzy, ewentualnie powołanie jakiś moderatorów. To już powoli robi się coraz mniej śmieszne, jedyny portal hip-hopowy w Polsce (w miarę aktualny, nie można tego powiedzieć o innych, dlatego jest dla mnie "jedyny"), a jest na coraz niższym poziomie przez bandę jakiś durniów. Choć czasem można się pośmiać, to wolałbym poprawiać humor na jakimś Pudelku, a nie na Hip-Hop.pl

Tu jest link do news'a, daje go jako dowód tej głupoty, zapewne go usuną niedługo...

Już jest Raca, Stona i Ike.

W serwisie Allegro ToSieWytnie już prowadzi sprzedaż płyty "Samotność, Wolność, Pasja" Racy, Stony i DJ Ike'a. Cena jest bardzo okazyjna - jedyne 20 zł plus koszt wysyłki. Dodam tylko, że kupując bezpośrednio u nich można dostać jakies bonusy. Ja dostawałem już buttony (i małe, i duże) i naklejki. Polecam także zaopatrzyć się w EPkę tej ekipy - "Znasz Nas?". Kawał dobrej muzyki, nakład powinien się już kończyć, cena tylko 8 zł (w dodatku z autografami)...

Jeśli chodzi o Allegro - wkurwiłem się. Dlaczego? Ano zawiesili konto użytkownikowi Bloodonbeatz, a miałem od niego kupić jakieś CunninLynguists. Coś mi się wydaje, że nia zapłacił prowizji Allegro, raczej nie oszukiwał nikogo, wystarczy spojrzeć na komentarze. Dodam jeszcze, że ten koleś ma (miał?)świetne płyty na handel, m.in.: "Operation Doomsday", edycję specjalną "MM Food", kilka rzeczy Little Brother i wspomnianego wczesniej CunninLynguists. Zapłać im chłopie, bo ja chce "Will Rap For Food"!

czwartek, 23 października 2008

Outkast plus O.S.T.R.

Znalazłem w miarę ciekawy blend na YouTube. Intro z "ATLiens" (najlepsze intro wszech czasów, bez dwóch zdań, nawet te z "Ready To Die" jest przy tym cieniutkie...) połączone z wokalem Ostrego. Polecam, oby więcej takich eksperymentów.

wtorek, 21 października 2008

Jak się wydaje płyty w Rhymesayers.

Wczoraj pisałem o edycji specjalnej "MM Food" wydanej przez Rhymesayers. Dzisiaj poszukałem sobie z ciekawości innych filmików prezentujących wydawnictwa tej oficyny. Polecam się zapoznać z tymi produkcjami oraz w miarę możliwości zaopatrzyć się w nie. W Polsce (jeśli chodzi o hh, z innymi gatunkami to nie wiem za bardzo, ale wątpię, żeby było coś lepszego) podobną jakość wydania posiadała chyba tylko płyta Dużego Pe i Spoxa "Cisza&Spokój" (notabene duet ma taką samą nazwę).

Atmosphere - When Life Gives You Lemons



Jake One - White Van Music



Brother Ali - Undisputed Truth

poniedziałek, 20 października 2008

MM Food Special Edition.

W Polsce ogólnie ciężko jest dostać płyty Doom'a. A szkoda... Na rynku ukazała się już trzecia reedycja "Operation: Doomsday" (znowu w innym labelu), planowana jest kolejna (jeśli mnie pamięć nie myli także trzecia) wersja "MM Food". Zobaczcie jednak jak wygląda wydanie Rhymesayers z 2004 roku...



Cena na Allegro to 80 zł... Drogo, fakt, ale warto - mistrzowska muzyka w jeszcze lepszym opakowaniu (podobno pachnie czekoladą, ciekawe jak długo utrzymuje się zapach).

Jest już Raca, Stona i Ike.

Na oficjalnym profilu MySpace, chłopacy udostępnili całą swoją płytę do odsłuchu (po premierze sklepowej album zniknie z profilu). W tym tygodniu odbędzie się premiera sklepowa wydawnictwa. Najpierw płytę będzie można nabyć w internecie i mniejszych sklepach muzycznych, a tydzień później trafi ona do Empików i sklepu nie dla idiotów. Póki co już trzeba odkładać kasę, szykuje się kolejna nieprzeciętna produkcja od ToSieWytnie (notabene, mam na handel CD Cisza&Spokój, nówka sztuka w folii, najlepsza poligrafia świata, słowo).

Mi osobiście nie podoba się występ Rasa Luty, jeden z gości na płycie. Nie lubię jak jamajskie rytmy łączą się z rapem, ale cóż, może W.E.N.A. uratuje kawałek, w którym obaj występują na feacie.

PS.
LP przesłuchałem "tyle o ile", mój sprzęt czeka na CD, ale wrażenia jak najbardziej pozytywne.

Big Pun - I'm Not A Player

Genialny kawałek z "Capital Punishment" Big Pun'a. Plus przekozacki beat nieznanego szerzej Minnesota'y. Bardzo ciekawi mnie samplowany wokal... Jak ktoś wie kto to jest, jaka płyta i utwór niech pisze w komentarzu, z góry dzięki.

EDIT:

Znalazłem już te sample, a więc:

- "Brazilian Rhyme (Interlude)" - Earth, Wind & Fire;
- "Darlin' Darlin' Baby (Sweet Tender Love)" - The O'Jays;
- "Darlin' Darlin' Baby" - Steve Khan.

Premiera "Mieszkamy Obok".


Dzisiaj swoją premierę na CD ma album Aro "Mieszkamy Obok". Płytę można zakupić na Allegro, płacąc tylko za wysyłkę z jednym zastrzeżeniem: jedna osoba - jedna płyta. Inicjatywa bardzo fajna, ale tak jak wspominałem wcześniej, płytę nabędą także Ci, którzy nigdy nie mieli oryginała w ręku i nie zamierzają nigdy kupić, ale skoro za free to biorą. W taki sposób stracą zapewne Ci, którzy kupują płyty (mogą już nie zdążyć, płyty rozchodzą się ekspresowo jak na razie).

PS.
Polecam ten materiał, solidny kawałek hip-hopu.

niedziela, 19 października 2008

POE - Szum Rodzi Hałas


POE
"Szum Rodzi Hałas"
Asfalt Records, 2005









Ostry przypomina mi trochę MF Doom'a czy Madlib'a. Nie tylko z racji tego, że produkuje zajebistą muzykę, ale także ogromną jej ilość (nawiasem mówiąc, Madlib produkuje godzinę muzyki dziennie...). "Szum Rodzi Hałas" ukazał się w 2005 roku, nie dość że Ostry pisał teksty na ten album, to pracował jeszcze na "7". I co najważniejsze oba projekty są bardzo dobre. Przejdźmy jednak do opisu dzieła duetu POE - Projekt Ostry Emade.

Nie ma co ukrywać, ale na beatach Emade najlepiej czuje się Sokół (czy na producenckiej, czu to na WWO) oraz jego rodzony brat - Fisz, bo kolaboracje z kilkoma innymi muzykami a'la Tworzywo Sztuczne średnio im wychodzą, a sam Bartek Waglewski pokazuje swoją klasę. Emade dużo kombinuje - sporo elektroniki i sampli z amerykańskich klasyków gatunku (wyłapałem parę smaczków, ale jest ich zapewne więcej) daje świetny efekt, ale czy na tyle dobry aby Ostry płynął na beatach Waglewskiego? No właśnie, tu jest problem. O.S.T.R. świetnie wypadł w kawałku "Niebo" z płyty producenckiej Emade, idealnie wtedy dostosował się do podkładu, a tu jest różnie. Mam wrażenie, że łodzianin najlepiej czuję się na swoich produkcjach - zdecydowanie bliżej mu do jazzu i funku, aniżeli do nowoczesnych brzmień. Bo nie ma cienia wątpliwości, że muzyka Emade jest na europejskim poziomie. Sam Ostry pokazał się z dobrej strony, na swoim tradycyjnym poziomie, ale nie ma tutaj linijek, które zapadają na dłużej w pamięci. Pamiętacie co nawijał Adam z Hrytą na "7"? "Bez skurwiałych refrenów, śpiewanych haremów..." itd., a na tracku numer 6 pojawia się niajaka Iza Kowalewska. Cały kawałek należy do niej, notabene, najsłabszy na płycie.

Za pierwszym przesłuchaniem, bardzo się ździwiłem, był to dla mnie album nijaki. Ale z każdym kolejnym było już coraz lepiej. Płyta jest dobra, miejscami bardzo dobra. Poziom zaniża wspomniana Iza Kowalewska, przez to mamy "prawie" klasyk od Adama Ostrowskiego i Piotrka Waglewskiego. Nic, tylko pozostaje czekać na drugą część POE.

PS.
Mi osobiście do gustu przypadła poligrafia krążka oraz zawarte w niej fotografie autorstwa Pawła Fabjańskiego.

Produkcja:
Emade

Wokale:
O.S.T.R., Iza Kowalewska

Ocena: 7 / 10

Best rapper alive

Całkiem niedawno magazyn Vibe przeprowadził wśród czytelników plebiscyt na najlepszego żyjącego rapera. Wyniki są trochę zaskakujące, zwłaszcza we wcześniejszych fazach selekcji.

Bardzo ciekawie rozwiązano "eliminacje". Vibe wybrał 64 raperów i podzielił ich na cztery koszyki. Każdy koszyk odpowiadał jednemu zmarłemu MC i tak mamy bracketsy Notorious Big'a, Pimp'a C, 2Pac'a i Big Pun'a. Jak wiadomo każdy z MC's prezentował inny styl, więc redaktorzy z Vibe'a postarali się podzielić raperów tak, aby w jakiś sposób przypominali zmarłego kolegę. I tak np. u Biggie'go mamy Jay'a, u Pimp'a jego najbliższego współpracownika Bun'a B czy Scarface'a, 2Pac'a reprezentuje Eminem i Nas (trochę dziwne, ja bym zaszufladkował go do Notorious'a), a Punisher'a np. Andre 3000 czy jedyny "obcokrajowiec" w zestawieniu - Dizzee Rascal. Ostatni koszyk jest chyba najbardziej wyrównany ze wszystkich, już na wstępie spotykają się Meth z Redman'em, Common i Black Thought czy Ice Cube i E-40. W pozostałych w pierwszej rundzie na szczególną uwagę zasługuje pojedynek Q-Tip'a z Lupe, bratobójczy i najbardziej wyrównany ze wszystkich Mos Def vs. Talib Kweli oraz Ghostface z Raekwon'em.

Polecam prześledzić całe zestawienie, jest bardzo ciekawe i niekiedy mocno kontrowersyjne. Tutaj znajdują się ogólne zasady.

sobota, 18 października 2008

Maed - Untouchable Stories


Maed
Untouchable Stories
16Wersów Label, 2008









Lubię takie płyty. Płyty eksperymentalne, które na ogół zostają niedocenione przez szersze grono słuchaczy. Tak jest właśnie z Maedem - nowym reprezentantem labelu 16Wersów. Untouchable Stories jest obok The Way Of The Dragon Mołotofa głównym konkurentem Pewnych Sekwencji Noona do tytułu kandydata instrumentalnego albumu hip-hopowego roku.

O ile na wspomnianym Mołotofie króluje soul, tutaj Maed serwuje nam jazz - mroczny i ponury jazz, skromną ilość elektroniki oraz neo-soulu. Już sama okładka ujawnia po części to, czego możemy się spodziewać po albumie. Słuchanie tego albumu sprawia, że niemal czujemy wilgoć w powietrzu i delikatny chłód, najlepiej słuchać w samotności, w zaciemnionym pokoju. Mówię Wam - efekt niesamowity, a gdy dodamy do tego zbiór opowiadań i galerię zdjęć, które powstały specjalnie dla Untouchable Stories przenosimy się w świat wykreowany przez Maeda. I nie chce się z niego wracać. Płyta to jest jedna wielka wycieczka.

Maed ma ogromny talent i jeszcze może być o nim głośno. Stworzył płytę bardzo ambitną i trudną do sklasyfikowania, ale taką, której trzeba posłuchać. Polecam także zbiór opowiadań i galerię fotografii - idealne uzupełnienie tej pięknej płyty. Dodam tylko, że u mnie stoi na półce obok Beat Konducta Vol. 3-4, a to już coś znaczy.

PS.
Album do nabycia bądź pobrania tutaj. Warto kupić, tym bardziej, że tym razem firma Art Music postarała się o dobrą jakość digipacka.

Ocena: 7 / 10

piątek, 17 października 2008

Płyty za free...

"Mieszkamy Obok" jest jednym z ciekawszych nielegali tego roku. Jakieś 2-3 miesiące temu odbyła się premiera tego wydawnictwa w internecie, teraz pojawia się w formie fizycznej na CD. Co ciekawe album będzie rozdawany... za darmo! Tak, to nie pomyłka! Wyprodukowano 500 sztuk płyty, będzie ona rozdawana w klubie "Flow Music Club" w Łodzi, a w poniedziałek pojawi się na Allegro. W tym wypadku jedyne koszty, to pakowanie i wysyłka, czyli 5-6 zł.

Od siebie dodam, że będzie to gratka dla tych, którzy nie kupują płyt. Skoro za darmo, to czemu nie brać? Na pewno kilkadziesiąt sztuk pójdzie w taki sposób, a zabraknie dla prawdziwych fanów - tych, którzy kupują płyty. Szkoda, ale cóż, Aro nie może przecież sprawdzić, kto kupuje płyty, a kto "zasysa" je z internetu na potęgę.

Płyta została wydana przy pomocy firmy PlayerOne i Flow Music Club.

Info: arohiphop.pl

środa, 15 października 2008

Propozycja dla Formy...

Co tam Feel, co tam Doda, co tam Kayah itd. Można mieć Jaya! I to za mniejszą kasę! W związku z recesją, Jay-Z bierze za koncert... 7,5 tyś. funtów. Czyli w przeliczeniu jest taniej, niż wspomniane wcześniej "polskie" gwiazdy. A może by tak zawitał do naszej Formy?

Cały news znajduje się pod tym adresem.

PS.
Jay w Płocku... O kurwa, jak to brzmi:) Pomarzyć zawsze można przecież...

wtorek, 14 października 2008

Nowa książka od Miszczaka i Cały.


Za kilkanaście dni ukaże się nowa książka Radka Miszczaka i Andrzeja Cały, tym razem z pomocą Hirka Wrony pt. "Dusza, Rytm, Ciało - Leksykon Muzyki R'n'B i Soul"

Jest to swego rodzaju kontynuacja książki "Beaty, Rymy i Życie - Leksykon Muzyki Hip-Hop" (tu recenzowana przeze mnie), ponownie nastawiony na czarne brzmienia, tym razem te bardziej przystępne dla słuchacza, czyli R'n'B i soul. Pozycja nie będzie tania, będzie kosztować ok. 70 zł, już można ją zamawiać przedpremierowo na tej stronie.

Mam nadzieję, że w przyszłości ukaże się także jakiś tom dotyczący jazzu i funku, bądź co bądź, także gatunków wywodzących się od czarnoskórych.

niedziela, 12 października 2008

Nowe rzeczy od Żuroma


Jutro swoją premierę będzie miała składanka sygnowana przez Żuroma "Road Hip-Hop Classic 2008". Kolejny odgrzewany i chyba nikomu nie potrzebny kotlet. Kawałki, które się znalazły na płycie pojawiały się już na innych tego typu rzeczach, m.in.: w trylogii Volta. Cena też nie jest okazyjna, na Merlinie kosztuje... 46 zł (cena rynkowa to podobno 51 zł, gruuube przegięcie). Album znajdzie nabywców, ale ilu? 500? 1000? Wątpię, żeby dostał się na listę Olisu.

Tracklista:

1. WYP3 & Trzyha "Ja mam to co ty"
2. Onar & Oska "Od lat"
3. Vienio & Pele "Dziekowka dla chłopaków"
4. Warszafski deszcz "Gram w zielone"(Jaram!)
5. Kasta "Wychylylybymy"
6. Molesta "Co ważne a co ważne nie jest"(DJ 600 V Remix)
7. Tede "Mroz (Panzerfast)"
8. Franek "Pieniążek"
9. Pono & FU "Hiphopowy ring"
10. HAIHAIER - Jajo & Grubas & Gano "Nie jestem kurwa biznesmenem"
11. Borixon "Mój rap mój hajs"
12. ZIP Skład & WYP3 "Popatrz" (DJ 600 V REMIX)
13. WSP "Konsekwencje"
14. Pono "Tabu"(DJ 600 V)
15. OSTR "Nie napisze"
16. PIH "Nie ma miejsca jak dom"
17. Kaliber 44 "Ja się wcale nie chwale"
18. Płomień 81 & Fenomen "Dwulicowi ludzie"
19. Stereofonia "Dźwięki stereo"
20. Włodi & FU & Sokół "Pamiętaj o melanżu"


Drugą rzeczą są koszulki "Wiesz co się liczy...". Nazwa zapewne "pożyczona" od Peji, konkurenta w niedawnym beefie. Tutaj jednak cena jest dość okazyjna, tekstylia raperów do najtańszych nie należą, natomiast Żurom swoje koszulki będzie sprzedawał po ok. 50 zł.

sobota, 11 października 2008

Molesta Ewenement - Molesta + Kumple


Molesta Ewenement
"Molesta + Kumple"
Respect Records, 2008









"Molesta + Kumple" była zapowiadana już we wkładce "Nigdy Nie Mów Nigdy", czyli w 2006 roku. Potocznie zwana była jako "Biała Molesta", miała się ukazać rok później, lecz na światło dzienne wyszła dopiero teraz. Nie ma to jak dotrzymywanie terminów ze strony polskich hip-hopowców...

Niemalże w każdym kawałku na płycie rapuje jakiś gość, dlatego jest to dość dziwny materiał na koncert. Z jednej strony zabrać wszystkich (no, chociaż połowę) jest raczej trudne do osiągnięcia, a z drugiej prezentowanie okrojonych kawałków też nie wypada. Zostają więc zwrotki gospodarzy: Vienia, Pelsona i Włodiego. Jak widać nie ma już Wilka, który rozstał się z zespołem w dość dziwnych okolicznościach - nie wiadomo o co chodzi, czyli zapewne o pieniądze:)

Dobrze się stało, że Molesta nie jest już stricte ulicznym składem. Jest więcej rozważań, przemyśleń, opowieści etc. To wyszło chłopakom na dobre, bo ile razy można słuchać o ulicznych zasadach, hierarchii panującej na podwórki, ławce pod blokiem czy melanżach? Progres w kwestii umiejętności został zaprezentowany na poprzedniej płycie i chłopacy zatrzymali się w miejscu od tamtej pory. Z tekstami jest podobnie: ponownie najlepiej prezentuje się Włodi, Pelson ma świetne wersy, aby zaraz w tym samym tracku zarapować fatalnie, natomiast Vienio nie odstaje od średniej krajowej. Jak wspominałem gości jest multum. Jest Eldo, który na poprzedniej płycie zaprezentował się wybitnie, teraz tylko dobrze, Mes - ten, na którym zawsze można polegać, słaby tym razem Pezet, przeciętny Ostry i żenujący Fu. Mamy także drugiego reprezentanta Flexxipu - Emila Blefa, dość dziwny featuring, no i Miodu, od którego mi osobiście robi się już niedobrze. Frontman Jamala pojawia się niemalże na każdej warszawskiej ulicznej produkcji - ile można? Ciekawostka to występ Fisza - na okładce napisane jest, że występuje jako gość, natomiast w piosence pojawiają się... tylko jego cuty z "Polepionych Dźwięków".

Beaty dali znani bitmejkerzy na polskiej scenie m.in.: legendarny Volt, młodziaki z Returners (zdecydowanie najlepszy podkład) czy znany z poprzedniego albumu Szczur (mocno nowojorski "Mówię Nie" z Mesem i Pezetem). Swoje pokazał też Vienio - autor czterech podkładów oraz Kuba O. - fajne, ale podobne produkcje do JWP czy "Mixtapu" Deszcza. Najmniej znany z całego towarzystwa jest bez wątpienia Łukasz Mróz, autor singlowego "Wszystko Wporzo". Jestem ciekaw jak się potoczy jego przygoda z muzyką, chłopak ma talent, może być o nim głośno.

Płyta ukazała się najpierw we wrześniu, na stronie wydawcy można było zakupić wersję limitowaną (2000 sztuk) z autografami Vienia, Pelsona i Włodiego, zaś premiera sklepowa odbyła się miesiąc później - w październiku. To widać jak radzi sobie na liście Olisu, zadebiutowała dopiero na 47 miejscu. Edycja specjalna ma błedy na okładce: "prodykcja: DJ Seb" czy wspomniany już numer z Fiszem. Mam nadzieję, że w wersji sklepowej zostanie to naprawione.

Album nie jest zły, ale też nie powala na kolana. Kolejna dobra polska produkcja, jednak na kandydaturę na płytę roku to stanowczo za mało.

Wokale:
Pelson, Włodi, Vienio, Wigor, Jamal, Grizzlee, Eldo, O.S.T.R., Pezet, Mes, Ero, Pablopavo, Emil Blef, Fu, Emes, Kosi, Pjus, Olga S.

Produkcja:
Returners, Łukasz Mróz, Szczur, Kołczi, Berson, Vienio, Kuba O., Volt, Głośny, DJ Seb, DJ B.

Ocena: 5 / 10

środa, 8 października 2008

Hemp Gru wskaże właściwą drogę...

Dzisiaj pojawiło się info, że 17 października ukaże się najnowszy album Hemp Gru pt. "Droga". Czemu akurat taki tytuł? Ano dlatego, że pierwszy album, "Klucz" otwierał drzwi, a za tymi drzwiami jest tytułowa "Droga". Interpretacja całkiem ciekawa i przyznam szczerze, że mi się podoba, ale w jakim kierunku bedzie to zmierzać? Jeszcze większej nienawiści do policji? Większej ilości wypalanych gramów marihuany? Większej ilości ulicznych prawd? Nie wiem sam i prawdę mówiąc niewiele mnie to interesuje. Płytę sprawdzę (niestety - na 99% nie kupię, sorry Wilku, wolę porządny rap) i opiszę wrażenia.

PS.
Jednym z gości na albumie będzie... O.S.T.R. O kurwa, upadek?

wtorek, 7 października 2008

Sacha Jenkins, Elliott Wilson i inni - "Ego Trip - Książka O Rapie"


Książka owiana legendą w Stanach Zjednoczonych. Została wydana w 1999 roku i od razu zaskarbiła sobie serca słuchaczy i czytelników. W Polsce pozycja ukazała się dosyć późno, dopiero w 2004 roku. Nie jest to typowa skarbnica wiedzy, tak jak "Leksykon..." Miszczaka i Cały, a zbiór ciekawostek ze świata hip-hopu. Wbrew tytułowi jest tu kilka wzmianek o innych elementach kultury. No właśnie, na ponad 300 stronach mamy zbiór najróżniejszych ciekawostek typu "5 kawałków Common'a z jedzeniem w tytule" czy "Rapowe ksywki wzięte z filmów". Na dłuższą metę może to nudzić, ale zapewniam - mnóstwo fajnych rzeczy, o których wcześniej nie miało się bladego pojęcia. Naprawdę, wielu rzeczy można się dowiedzieć i to jest ogromny plus. No i to by było na tyle, bo co można więcej napisać o takiej książce? Dla fanów hip-hopu jest to pozycja obowiązkowa wraz z "Leksykonem...", z którym to idealnie się uzupełnia. Polecam!

poniedziałek, 6 października 2008

DJ Decks - Mixtape IV


DJ Decks
"Mixtape IV"
Fonografika, 2008









Całkiem niedawno miał swoją premierę jeden z najbardziej oczekiwanych albumów tego roku w Polsce. Czy spełnił oczekiwania? Zapraszam do recenzji.

Decks sprawdza się zarówno jako DJ, jak i producent. Nie inaczej jest tym razem. To właśnie beaty w połączeniu z cutami i skreczami decydują o wysokiej ocenie materiału. Od samego początku słucha się tego z przyjemnością. Niekiedy jest nowocześnie i elektronicznie, by zaraz zmienić oblicze na bardziej stonowane i oldschoolowe. Na największe uznanie zasługują wg mnie przejścia i cuty w kawałki singlowym "Dla Moich Ludzi".

Trochę inaczej jest z raperami. Obecność Palucha, Gandziora czy Medi Topa nie dziwi, są oni w końcu z Poznania, ale swoją obecnością na krążku tylko pozostawiają niesmak. Podobnie jest z Hemp Gru, Borixonem, Kajmanem no i Guralem, który wypadł tutaj naprawdę słabo. Pozostali zaprezentowali się na swoim stałym poziomie. Wybił się natomiast... Kołcz! Ten, który nie jest obdarzony jakimś wielkim talentem, ale nawinął całkiem przyjemną zwrotkę, na przyzwoitym technicznym poziomie. Podobno ma niedługo wyjść jego solowy album, jak będzie tak jak tutaj, może być ciekawie. Fajny beatbox dał uczestnik "Mam Talent" - Kris, przyzwoity poziom zagranicznego gościa - Mr. Kruggi i nierówne WWO wraz z 2cztery7.

Dla prawdziwych fanów Decksa, wydawca płyty - Fonografika, przygotowała niespodziankę. Otóż na stronie wydawnictwa można zakupić płytę wraz z... kasetą! Na dodatek jest niewiele droższa od zwykłej wersji, kaseta jest wydana tak samo jak CD, książeczka etc. Świetna sprawa, warto mieć.

Kończąc - materiał jest bardzo dobry jeśli chodzi o muzykę, z rapem jest średnio. Ogólne wrażenia bardzo pozytywne. Polecam!

Wokale:
Zelo, Kaczor, Gural, Peja, Onar, Pezet, Ramona 23, Paluch, Oldas, Pele, Kobra, Gandzior, Sheller, Medi Top, O.S.T.R., Wilk, Bilon, Żary, K8, Blady Kris, Kołcz, Mr. Krugga, Sokół, Jędker, Kajman, Borixon, CNE, WSZ, 2cztery7, Pih, Pyskaty, TDF, Pono, Fu, Koras, Juras, PTP.

Muzyka:
DJ Decks

Ocena: 6 / 10

niedziela, 5 października 2008

Maed i "nietykalne" historie

Label 16wersów ma nowego reprezentanta, jest nim Maed. Na stronie wydawnictwa jest do pobrania jego album "Untouchable Stories". Kawał dobrej roboty, wydanie CD już zamówione:) Polecam wszystkim tym, którzy lubują się w alternatywnych i mrocznych brzmieniach. Śmiem twierdzić, że prawdopodobnie będzie jak z Mołotofem ("Way Of The Dragon" - też mega produkcja) - materiał przejdzie bez większego echa, choć zasługuje na baaardzo dużo. Jeszcze raz polecam!

piątek, 3 października 2008

Płock zaściankiem rapu?


Pamiętacie Kris Kross? Jeśli nie to poszukajcie sobie kawałka "Jump", powinniście skojarzyć. Zespół stworzony przez Jermaine'a Dupri'ego składał się z dwóch przypadkowo napotkanych dzieciaków, którzy nosili spodnie "z tyłu naprzód". No i oczywiście wykreowali wspomniany wcześniej hit "Jump". Wszystko to się działo w 1992 roku.

Co ma to wspólnego z Płockiem? Na pierwszy rzut oka niewiele, jednak jeśli będziemy brnąć głębiej dostrzeżemy podobieństwa. Duże podobieństwa.

Jak każde większe miasto w Polsce, Płock także posiada swoją scenę hip-hopową. Ba, napisał o niej słów kilka nawet, powiedzmy, znawca rapu pan Andrzej Buda. Jego tekst odnosił się dość neutralnie do sceny mojego miasta. Jak jest z płockim podziemiem to na dobrą sprawę nie wiem. Sprawdziłem kilka produkcji, z których raptem jedna zasługuje na większą uwagę i to tylko i wyłącznie poprzez teksty. Mowa tu o Kartim.

Otóż Karti to mniej więcej taki podziemny Eldo. Obu raperów łączą świetne teksty i słaba technika. No, ale Eldo korzysta jeszcze z pomocy Kixnare'a, Noon'a, Webber'a czy Flamastra (o zgrozo...). Znam jedną produkcję płocczanina - "Niech Żyje Sztuka" z 2007 roku. Teksty niemalże ocierają o poezję, jest mnóstwo metafor, celnych porównań etc. Z tym jest bardzo dobrze. Uwagę przykuwa także lista gości. Znajdziemy na niej raperów z m.in. Białorusi (ciekaw jestem czy chłopaki znają się osobiście, czy dogadywali się poprzez kontakt np. mailowy) i płockiego wokalistę Braza. Na ostatniej płycie Jimsona - "Gorączce W Parku Igieł" w kawałku zamykającym EP śpiewał niejaki RDI. Jeśli znacie tą produkcję to zapewne wiecie jak fatalnie wypada ten koleś za mikrofonem. Podobnie jest z Brazem. Moje uszy drażnił niesamowicie. Za większość produkcji odpowiada producent z Wrocławia Wiscoo. Beaty są bardzo słabe, technicznie również. Porównanie z Flamastrem nasuwa się samo, beaty zniszczyły album Kartiego jak i "Podróże" Grammatika. To jeszcze jednak nic - Karti miał kawałek z DJ Poombą - strzeżcie się produkcji tego typa, poziom tak słaby jak "Gorąca Noc" Kaczego z Armenem. Gdyby chłopak miał lepszego producenta mógłby wypłynąć na szerokie wody i godnie reprezentować miasto.

Inne rzeczy z Płocka to np. ekipa 2i5 Promila, którą tworzą Sierpi i Verres. Chłopaki wydali albumy zarówno pod szyldem 2i5 Promila jak i solowe materiały. Poziom Kartiego to niestety nie jest, jest słabo, ale nie tragicznie jak w wypadku składu Konexion. "HWDP Hardcor 997" to główna tematyka ich utworów, okraszonych zarówno żenującym poziomem rymowania i techniki oraz fatalnymi beatami. Jest nawet kradziony beat od Dona Gilmore'a, czyli z kawałka "Numb" zespołu Linkin Park.

Czy okładka może odstraszyć od słuchania? Okazuje się, że jak najbardziej tak. Widziałem w swoim życiu tysiące okładek płyt, ale wykonania na tak nędznym poziomie to jeszcze nie spotkałem. Z muzyką jest jak z coverem. O kogo chodzi? O Dygresję.

O historii składu Jeden Osiem L nie będę wspominał, wszyscy ją znają. Na ostatniej płycie zespołu występują koleś z mojego dawnego osiedla - Ruszkoś. Zdecydowanie wybija się ponad poziom prezentowany przez swoich niezbyt utalentoweanych kolegów. Baa, miał swój kawałek nawet na kompilcji polskiego rap gangstera Żuroma, mianowicie na "Road Hip-Hop 2005". Kawałek średni, ale koleś z potencjałem - nie wykorzystanym.

Zastanawiające jest to, dlaczego płocka scena nie może się pochwalić żadnym pierwszoligowym artystą. Takich mają mniejsze miasta (Siemiatycze - TeTris), o podobnej wielkości (Little & DJ Chwiał, jeden jest z Włocławka, drugi z Torunia), o większych już nie wspomnę. Dlaczego na początku wspomniałem o Kris Kross? Pochodzą z Atlanty, podobnie jak Outkast. Skład, który zmazał haniebną plamę na tym mieście z Georgii, którą "stworzyło" dwóch przypadkowych dzieciaków. Jeden Osiem L = Kris Kross, a kto będzie Outkast'em? Nie wiem, choć na to się nie zapowiada w najbliższym czasie.

Nie znam nikogo osobiście z artystów, nikomu nie będę cukrował tylko dlatego, że jest z mojego miasta. Do ilu osób oni trafiają? Podejrzewam, że tylko do znajomych i garstki ludzi w innych częsciach kraju. Płocka scena nie ma absolutnie nic do zaoferowania oprócz Kartiego. Tego, którego płytę przesłuchałem raz. Beaty nie pozwalają mi na więcej, ale liryka zostaje w pamięci. Za to wielki szacun.

Linki:
Karti
Dygresja
2i5
Braz
Retoryka

PS.
Daję link do Retoryki, ale jeszcze ich nie sprawdziłem, twórczość zostawiam zatem bez oceny.